Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna
 Home    FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy    Galerie
 Rejestracja    Zaloguj
11.11.11 - Teren kondycyjny

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna -> Wiecznie Zielone Pastwiska / Run [*]
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kana
Pensjonariusz
PostWysłany: Sob 14:35, 12 Lis 2011 Powrót do góry


Dołączył: 13 Wrz 2011

Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Postanowiłam wybrać się w teren z Etną i Runem, zaciągnęłam Damiana do stajni, żeby pojechał na Runiszczu, ostatnio spędzali ze sobą dość sporo czasu i nawet sie polubili. Naszykowaliśmy cały sprzęt przed stajnią i wyprowadziliśmy konie bez większych problemów. Zostawiłam czyszczenie Damowi, a sama poszłam zapakować prowiant i apteczkę do plecaków. Deju dała nam mapkę, cobyśmy się nie pogubili XD' Kiedy wróciłam Dam skończył czyścić kopyta Etnie, a po jego minie można było domyśleć się, że nieźle się namęczył Laughing nie wchodziłam w szczegóły, ino zabraliśmy się za siodłanie. Z Runem nie mieliśmy większych problemów, nawet jeżeli Damian się nim zajmował, nie protestował. Przy Etnie mieliśmy więcej roboty, wierciła się przy zakładaniu ochraniaczy. Kiedy konie były już gotowe, pozakładaliśmy kaski i poszliśmy na mały placyk.
Na placu podciągnęliśmy popręgi i wsiedliśmy na konie. Etna była podekscytowana, chyba wyczuwała, że będziemy robić coś innego niż zwykle. Chwilę postępowaliśmy i potem, po jeszcze większym podciągnięciu popręgów, wyjechaliśmy stępem po za teren zabudowań.

Jechaliśmy szeroką ścieżką. Etna rozglądała się dookoła, Run szedł pierwszy. W przeciwieństwie do Etny szedł spokojnie, machając delikatnie ogonem. Po 15 minutach, wjechaliśmy na węższą ścieżkę, prowadzącą obok lasu. Tam zakłusowaliśmy. Konie na początku szły niespokojnie i chciały biec szybciej, ale uspokoiliśmy je i unormowaliśmy tempo, po chwili Etna i Run poddali się i sami utrzymywali to tempo. Etna co chwilę sie spinała, słysząc jakiś trzask, albo szelest liści Laughing Szybko ją uspokajałam. Damian męczył się cały czas z kłusem Runa, kasztan miał sprężysty kłus i dosyć mocno wyrzucało xp Po dłuższym czasie, Run jechał już zrelaksowany wraz z Damianem, który szybko dostosował się do wybijającej natury ogiera. Ja z Etną miałam trochę więcej problemów. Musiałam ciągle pilnować by nie przyśpieszała, miałam wrażenie, że gdyby nie Run przed nią, to wystrzeliła by prosto przed siebie. Co chwile przechodziłam do pełnego siadu i robiłam pół parady, starałam się jak najmniej używać wodzy. Ciągle kłusowaliśmy, teraz już wjechaliśmy do lasu i ścieżka zrobiła się jeszcze bardziej wąska. Jechaliśmy równym tempem przez dłuższy czas. Konie dopiero po dłuuugiej jeździe zaczęły się pocić, więc przeszliśmy do stępa. Run nieźle dyszał, Etna nie tak bardzo. Pochwaliliśmy oba konie, nie jest z nimi tak źle, jak nam się wydawało. Wyjechaliśmy z lasu na polankę i przejechaliśmy przez nią stępem. Hanowery odsapnęły trochę, a potem kłusikiem znów, zaczęliśmy wjeżdżać na mały pagórek, teren był trochę podmokły co dodatkowo utrudniało. Nie pozwalałam zwalniać Etnie, Run szedł ładnie do przodu. Po kilku minutach wjechaliśmy na górę i tam zwolniliśmy do stępa. Zjechaliśmy z pagórka i znów jechaliśmy do innego lasu, tam zagalopowaliśmy. Run bryknął lekko, ale Damian uspokoił go zaraz i zwolnił, bo ogier chciał lecieć do przodu. Etny nie musiałam długo zachęcać, raz dwa przyśpieszyła, ale co mnie zadowoliło, nie próbowała iść w ślady Runiszcza. Przegalopowaliśmy tak jakieś 10 minut, po tym oba konie były nieźle spocone, więc zwolniliśmy do kłusa, ale tym razem przyśpieszyliśmy tempo. Wyjechaliśmy z lasu na ścieżkę obok lasu Very Happy Tempo było szybsze i Etna zaczęła to odczuwać. Run po pewnym czasie też zaczął się męczyć. Zwolniliśmy kłusa, ale nie pozwalaliśmy im zwalniać więcej, muszą trochę się pomęczyć. Okrążyliśmy polanę zawracając w stronę stajni. Kłusowaliśmy jeszcze przez 15 minut, a potem stęp i długie wodze. Napiliśmy się wody i polaliśmy trochę konie dla ochłody. Mieliśmy jeszcze koło godziny kłusem do Dean. Jechaliśmy wolno stępem, a konie szybko odpoczywały. Gdy wszyscy odsapnęliśmy, znów zakłusowaliśmy. Run i Etna troche wypoczęci, szli z większą ochotą do przodu, ale nie wyrywali się już jak na początku. Spokojnym równym tempem przejechaliśmy spory kawał, jechaliśmy już ok. 40 minut. Gdy już w oddali widzieliśmy Deandrei zwolniliśmy do stępa. Run sapał głośniej od Etny Laughing Ale dalej szli do przodu nie zatrzymując się. Byliśmy dumni z tak silnych koni ^^

Dojechaliśmy wolnym stępem do Dean. Say zaśmiała się z nas, bo wyglądaliśmy na bardzo padniętych XD' i konie i my. Cóż, ciągłe kłusowanie też męczy. Zeszliśmy z koni i od razu wszystko z nich ściągnęliśmy. Poszliśmy na myjkę i porządnie wyszorowaliśmy koniska, nie dość że spocone to i ubłocone xd' Potem dokładnie wysuszyliśmy i daliśmy po jabłku. Dereczka i do boksu ;D Jak Damian sobie poszedł to zrobiłam obojgu T-Touch dla rozluźnienia.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna -> Wiecznie Zielone Pastwiska / Run [*] Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB :: phore theme by Kisioł. Bearshare